Filmy
(Orka: Wieloryb zabójca)
Scenariusz: Luciano Vincenzoni, Sergio Donati
Produkcja: Włochy, USA
Rok produkcji: 1977
Muzyka: Ennio Morricone
Charlotte Rampling
Will Sampson
Bo Derek
Keenan Wynn
Orka jest niewątpliwie najsilniejszym drapieżnikiem na świecie. Ciepłokrwisty ssak polujący w morzu. Starożytni Rzymianie nazywali go „Orka Orcinus" – ten, który niesie śmierć. Jej kształt i płetwy sprawiają że jest najszybszym spośród waleni. Dorosły samiec osiąga 10 metrów długości i ciężar 6 ton. Czasami dochodzi nawet do 15 metrów (…) Orki są lepszymi rodzicami niż większość ludzi. I tak jak ludzie mają rozwinięty instynkt zemsty. (…) Walenie mówią. Komunikują się kombinacją zwykłych dźwięków i czegoś na kształt echolokacji. Głosy waleni (…) potrafią przemierzyć nie tylko jeden ocean... ale cały świat. (…) Zawierają 15 milionów różnych informacji. Biblia zawiera tylko 4 miliony. Co mówią? Najwidoczniej mowa jest im niezbędna w celu komunikacji. Ich sonar jest trochę jak nasze promienie X. Gdybyśmy patrząc na kogoś mogli od razu rozpoznać czy jest szczęśliwy czy smutny, zdrowy czy też cierpi z powodu nowotworu, to ludzkie pytanie "jak się masz?" straciłoby sens.
Profesor Rachel Bedford (Charlotte Rampling)
Według Starożytnych Rzymian oraz współczesnych biologów orka jest niewątpliwie gatunkiem szczególnym. Przypisuje się mu cechy mówiące o olbrzymiej inteligencji oraz osobowości ludzkiej. Kapitan Nolan, chcąc zdobyć pieniądze na spłatę długów, zamierza schwytać zwierzę i sprzedać je do oceanarium. Jego ofiarą pada ciężarna samica, która walcząc o życie ginie wraz ze swym dzieckiem. Świadkiem całej tragedii jest jej partner, który przepełniony bólem i chęcią zemsty zrobi wszystko aby dopaść Nolana i wyrównać rachunki.
Kiedy na ekranach kin pojawił się „Wieloryb zabójca” powstało wiele kontrowersji odnośnie tego czy przewyższa on klasyczne „Szczęki” Spielberga. Jedno jest pewne – w tym filmie motyw zemsty przybiera bardzo intrygujące oblicze. A wszystko dzięki wielowątkowej, wyszukanej fabule która sprawdza się jak nigdy w tego typu produkcjach. Aby wszystko było dopięte na ostatni guzik w filmie grają zawodowcy, co za tym idzie poziom gry jest bezbłędny. Wspaniały Richard Harris (jako Kapitan Nolan) wraz Charlotte Rampling (jako Profesor Rachel Bedford) swoje kreacje odgrywają na medal i prawdę powiedziawszy nie wyobrażam sobie nikogo innego w tych rolach. Oczywiście pojawiają się jeszcze inne sławy, jednak w rolach drugoplanowych: młodziutka Bo Derek (dla której był to pierwszy występ w filmie pełnometrażowym), weteran Keenan Wynn który na ekranie pojawił się nam już początkiem lat 40., czy Will Sampson znany z wspaniałego „Lotu nad kukułczym gniazdem” (1975). Zdjęcia i sceny z ujęciami orek robią wrażenie. Mechaniczne ssaki wymieszane ze zdjęciami realnych zwierząt współgrają ze sobą w sposób godny podziwu. Miejscami aż ciężko było mi odróżnić czy pokazywane jest prawdziwe zwierzę czy też nie, stąd śmiało stwierdzę że efekty specjalne są zrobione naprawdę dobrze jak na lata w których kręcono film. Podobnie jak same ujęcie tytułowej orki, tak samo i konfrontacje pomiędzy waleniem a człowiekiem są wykonane bardzo profesjonalnie. Dowodzą tego ostatnie sceny, podczas których Nolan zacięcie walczy na lodowej krze ze swym morskim rywalem.
Mimo iż „Orka” jest filmem grozy, to bardzo sprytnie wprowadzono do niego elementy dramatu i romansu, a nawet dokumentu. Warto zwrócić uwagę w jak bardzo specyficzny sposób rozkwitania miłość pomiędzy wykształconym biologiem Rachel a cierpiącym Nolanem oraz na motyw rejsu samca orki holującego zwłoki swej ukochanej. Produkcja powstała w latach kiedy sceny łóżkowe był bardzo powszechne, tutaj natomiast ich nie mamy, lecz namawiano do nich Charlotte Rampling. Filmowi nie brakuje bardzo roztkliwiających motywów, które nie jednego odbiorcę doprowadzą do odczucia smutku, przygnębienia, współczucia, a nawet do rozlewu łez. Wpływ na wywołanie tych i innych uczuć widza ma znakomita muzyka Ennio Moricone. Stworzył on bardzo piękną i znakomicie stonowaną ścieżkę dźwiękową, przepełnioną kobiecym chórem, instrumentami smyczkowymi oraz dętymi. Pod koniec filmu pojawia nam się któryś raz z kolei motyw przewodni „Orki”, jednak tym razem z głosem Carol Connors w tle, zatytułowany „We Are One”. Należy zwrócić na niego uwagę gdyż jest on smutną analogią do niespełnionych miłości Nolana (który stracił żonę i dziecko w wypadku samochodowym) i orki (której rodzina zginęła z ręki Nolana).
„Orka: Wieloryb zabójca” jest filmem godnym podziwu i polecenia. Mimo upływu wielu lat przetrzymał on próbę czasu, a wszystkie jego składniowe wprawiają w osłupienie do dziś. Michale Anderson dzięki poważnemu i specyficznemu podejściu do tematu stworzył obraz szczególny z bardzo istotnym przesłaniem. Dlatego też nie pozostaje mi nic innego niż polecić go wszystkim osobom, gdyż bez wątpienia jest on w czołówce filmów spod znaku animal attack.