Filmy

« powrót
Nudo e selvaggio
(Massacre in Dinosaur Valley)
(Zagubieni w dolinie dinozaurów)
Ocena: * * * * * * * * * *
Reżyser: Michele Tarantini
Scenariusz: Michele Tarantini, Dardano Sacchetti
Produkcja: Włochy, Brazylia
Rok produkcji: 1985
Obsada: Michael Sopkiw
Marta Anderson
Jofre Soares

Chyba mija się z celem klepać te same formułki i przypominać, jak ważnym dla kinematografii był skandalizujący obraz Ruggera Deodato pt. „Cannibal Holocaust”. Pomimo, że krytycy filmowi nie szczędzili mu gorzkich słów, to niemała część fanów grozy przyjęła go bardzo entuzjastycznie. Kanibalistyczny nurt zaczął się prężnie rozwijać. Powstało mnóstwo (szczególnie pod włoskimi skrzydłami) produkcji poruszających tematykę antropofagów i ich nieszczęsnych ofiar. Jako że bardzo lubię obrazy z tego cyklu, sukcesywnie uzupełniam filmowe doświadczenia z nim związane. Częściowo pomagają mi przy tym polscy dystrybutorzy, którzy swego czasu wydali kilka kanibalistycznych tytułów na kasetach wideo. Jednym z nich są „Zagubieni w Dolinie Dinozaurów”. Co ciekawe, alternatywny, anglojęzyczny tytuł filmu brzmi „Cannibal Ferox II”, sugerujący, że mamy do czynienia z sequelem obrazu Umberto Lenzi’ego. Nadała go angielska korporacja VIPCO (Video Instant Picture Company) po to, by oczywiście na fali sukcesu produkcji Lenzi’ego zebrać do kieszeni jak największą sumę pieniędzy. Oba filmy niestety nie mają ze sobą wiele wspólnego i nie są powiązane linią fabularną, która natomiast w wizji Michela Tarantini przedstawia się mniej więcej w ten sposób:

Samolot z szóstką pasażerów podczas kursu do tzw. „Doliny Dinozaurów” ulega awarii i rozbija się gdzieś w środku amazońskiej dżungli. Wśród spanikowanych rozbitków znajduje się były weteran z Wietnamu, który szybko przejmuje dowodzenie. Wiedząc, że pomoc nie nadejdzie prędko postanawia wyruszyć z załogą w głąb tropikalnej otchłani, by w ten sposób dostać się do cywilizacji. Niestety, jego upór i niesubordynacja sprawia, że bohaterowie wpadają w sidła kanibali…

„Nudo e selvaggio” to lekki w odbiorze film biorąc pod uwagę fakt, że został zaklasyfikowany do włoskiego kina kanibalistycznego. Kompletnie rezygnuje on ze realistycznych scen uśmiercania zwierząt na planie, czy masowych aktów barbarzyńskiego okrucieństwa w postaci odgryzania męskich członków bądź okaleczania damskich piersi. Gore przejawia się w kilku motywach, gdzie np. ujrzymy doszczętnie rozszarpane nogi przez ławicę piranii, czy widok rozpłatanego korpusu, z którego plemię zaczyna wyjadać wnętrzności. Prawdziwa kanibalistyczna wigilia. Michelowi Tarantini bliżej do „Emanuelle and the Last Cannibals” aniżeli do sugerowanego „Cannibal Ferox”, gdyż jego przedstawienie obfituje w niemałą ilość erotyki. Seksu będzie niewiele, ale za to wśród męskiej publiczności zapunktują gołe piersi i obnażone pośladki bohaterek. Pisząc o „Dolinie Dinozaurów” warto nadmienić również o refleksyjnym haśle pochodzącym z „Cannibal Holocaust” („Zastanawiam się, kim są prawdziwi kanibale”) które znacząco odcisnęło na filmie Tarantini’ego swoje piętno. Bohaterowie zmagający się z jadowitymi wężami, krokodylami, piraniami i szczepem kanibali trafiają w końcu w ręce ucywilizowanych handlarzy niewolników. Myśląc, że w końcu udało im się schronić przed niebezpieczeństwem pakują się w kolejne tarapaty, gdzie kobiety są gwałcone przez obleśnych rebeliantów, a mężczyźni więzieni i dotkliwie kaleczeni. Chciałoby się rzec: z deszczu pod rynnę. Podobnie jak produkcja Deodato, tak i „Massacre in Dinosaur Valley” ukazuje ciemną stronę ludzkiej natury, pokazując, że prawdziwym okrucieństwem może być nie tylko zamiłowanie do ludzkiego mięsa żyjących w zgodzie z naturą tubylców, lecz również bestia ukrywająca się za kurtyną świata techniki i Coca Coli. Człowiek…

Warsztat „Zagubionych w Dolinie Dinozaurów” ma się całkiem dobrze. Wspomniane efekty gore wyglądają realistycznie, muzyczna ilustracja świetnie spina ze sobą kolejne sceny a aktorstwo pomimo nieznanych nazwisk jest do zniesienia. Widać jednak, że film nie posiadał wysokiego budżetu. Najbardziej przejawia się to w scenie katastrofy samolotu i tej, gdzie stworzono dość kiepski model krokodyla atakującego głównego bohatera. Zresztą Michel Tarantini to podrzędny, włoski reżyser specjalizujący się głównie w kręceniu komedii. Jego żartobliwy charakter ujawnił się więc również na planie „Nudo e selvaggio”, gdzie kilkakrotnie dorzuca do autentycznej grozy szczyptę zabawnych sytuacji. Wszystko jednak zachowuje umiar i dobry smak, zatem bez obaw.

„Massacre in Dinosaur Valley” to dobra kanibalistyczna przygodówka, po którą mogą sięgnąć wszyscy. Film oczywiście kurczowo trzyma się wszystkich charakterystycznych cech kina ludożerców, lecz nie przeszkadza to w spędzeniu miło przy nim czasu. W ramach ciekawostki dodam, że Imperial Entertainment wydał ten tytuł w wersji nieocenzurowanej, przed czym niestety nie zdołał się ustrzec „Cannibal Ferox” czy „Eaten Alive”.

data: 10:34; 05 listopada 2009     autor: Judith Myers

Copyright © Horrormania.pl 2010
Wszelkie prawa zastrzeżone
realizacja: kmatuszewski.com

porady finansowe | nieruchomoœci suwałki | strzyżenie | Dzwonki |