Filmy
(Powrót do domu)
Scenariusz: Sam Hamm
Produkcja: USA
Rok produkcji: 2005
Muzyka: Hummie Mann
Thea Gill
Wanda Cannon
Robert Ricardo
Terry David Mulligan
Twórczość Joe Dantego od lat wzbudza uwielbienie bądź budzi niesmak wśród rzesz miłośników horroru. Tak czy owak reżyser ten jest jednym z najbardziej wyrazistych twórców światowego kina grozy na przestrzeni ostatnich dekad. Takie obrazy jak „Piranha” czy „The Howling” stanowią oczywistą przepustkę do grona mistrzów gatunku, nic wiec dziwnego, iż Dante został uwzględniony przez Micka Garrisa w liście reżyserów desygnowanych do nakręcenia 13 odcinków serialu „Masters of Horror”. W pierwszym sezonie twórca „The Howling” zaserwował nam film zawierający wiele elementów charakterystycznych dla jego twórczości, w ironii i elementach humorystycznych posunął się jednak znacznie dalej niż zwykle, bez cienia obawy wkraczając na śliski temat polityki.
W USA zbliżają się wybory prezydenckie. Przygotowania do tego ważnego wydarzenia mają jednak zupełnie nieoczekiwany skutek – polegli podczas działań wojennych w Azji żołnierze gremialnie powracają do życia jako zombie, a ich celem jest oddanie głosu przeciwko prezydentowi, który wysłał ich na wojnę. W centrum tych dziwacznych wydarzeń trafia bezkompromisowa Jane Cleaver oraz prezydencki doradca i autor przemówień David Murch. Czy zdołają oni obronić wizerunek głowy państwa, czy też ruszające do urn wyborczych żywe trupy przeważą szalę ?
Powiedzmy to od razu – przygotowany przez Dantego odcinek z horrorem ma niewiele wspólnego. Jedyną prawdziwą scenę grozy mamy na początku filmu, kiedy to dwójka bohaterów walczy na nieoświetlonej drodze z zombie oraz w końcówce, kiedy to poznamy finał tego starcia. Cała reszta to ostry filmowy pamflet, którego jad skierowany jest przeciwko partii Republikanów oraz ich polityce. Odniesień do wydarzeń z życia politycznego USA jest całe mnóstwo (w jednym z programów telewizyjnych pada stwierdzenie, iż „mówili nam, że istnieje zagrożenie dla Ameryki, lecz nie było tam żadnej broni masowego rażenia” – oczywiste nawiązanie do wojny w Iraku). Dante poddaje bezpardonowej krytyce prowadzoną przez George’a W. Busha i Republikanów militarną politykę USA, wyśmiewając jednocześnie ludzi stanowiących obiekt tegoż ataku. Przedstawieni w filmie politycy oraz ich sztab wyborczy charakteryzują się najgorszymi cechami współczesnych polityków, myślących tylko o własnych stołkach oraz doraźnych interesach. Grozy w tym wszystkim niewiele, jako że nie dostarczają jej nawet żywe trupy – Dante pozbawił je typowych cech takich, jak łaknienie ludzkiego mięsa czy brak umiejętności myślenia, podporządkowując je całkowicie przesłaniu filmu. Zombie stają się kolejnym narzędziem krytyki kwestii politycznych – czy taki cel ich pojawienia się jest do przyjęcia, każdy widz musi stwierdzić sam. Co zaś do charakteryzacji nieumarłych żołnierzy (pracowali nad nią niestrudzeni Berger i Nicotero), prezentuje się ona dość przeciętnie, ale zważywszy na charakter filmu nie ma to aż tak dużego znaczenia.
Aktorstwo w „Homecoming” pozostaje bez zarzutu. Szczególnie wyrazistą postacią jest Jane Cleaver (w tej roli Thea Gill), wyrachowana i wyznająca zasadę „cel uświęca środki” kobieta. Także inni aktorzy spisali się co najmniej poprawnie, dzięki czemu do tego aspektu obrazu Dantego trudno mieć większe zastrzeżenia.
Podsumowując, w przypadku „Powrotu do domu” trudno mówić o horrorze, jednak seans tego niepozbawionego wyrazu filmu może dostarczyć sporej przyjemności, pod warunkiem, że nie ma się nic przeciwko specyficznemu stylowi Dantego oraz używania kina grozy jako ostrza politycznej krytyki. Mnie osobiście zaciekawił i wciągnął nowy wizerunek tak bliskiej mi tematyki zombie, dzięki czemu przygodę z „Homecoming” będę wspominał miło. Bardzo daleko posunięte odejście od grozy nie pozwala mi jednak wystawić temu kontrowersyjnemu obrazowi lepszej oceny niż poniższa.