Filmy
Scenariusz: Jörg Buttgereit
Produkcja: Niemcy
Rok produkcji: 1984
Daktari Lorenz
Peter Synthetic
Jörg Buttgereit jest znany przede wszystkim jako reżyser ekstremalnie krwawych i szokujących horrorów, takich jak “Nekromantik”, “Nekromantik 2: Return of the Loving Dead” czy “Schramm”. Jego debiut reżyserski był jednak znacznie łagodniejszy – 22-minutowa krótkometrażówka pt. „Horror Heaven” popadła w dużej mierze w zapomnienie, a zupełnie niesłusznie, gdyż mimo niemal zerowego budżetu Buttgereit udowodnił iż jest twórcą z charakterem.
Film podzielony jest na epizody, a każdy z nich odwołuje się w humorystyczny sposób do któregoś z klasyków horroru – obejrzymy zmagania bohaterów z Mumią, opowiedzianą na nowo historię Frankensteina, parodiującą Godzillę Gazzorę, oraz dziewczynę o skłonnościach kanibalistycznych.
Wszystko to zostało przedstawione w zwięzły i nieco ironiczny sposób, podkreślany dodatkowo przez postać narratora anonsującego kolejne epizody. Szczególnie zabawna jest walka z owiniętą w bandaże mumią, nie mniej komicznie prezentuje się parodia Godzili – Gazzora jest bowiem … plastikową zabawką, walczącą z modelami czołgów jakimi każdy z nas bawił się we wczesnym dzieciństwie ;) Nie mniej śmiechu dostarcza epizod „Cannibal Girl”, w którym tytułowa bohaterka odgryza swemu prześladowcy penisa, a tego ostatniego imituje parówka. Buttgereit nie ma tu oczywiście ambicji pokazania nam prawdziwego horroru, lecz jego luźną namiastkę odwołującą się do klasyki gatunku. Widzów znających Buttgereita z takich filmów jak „Nekromantik” czy „Schramm” uderzy zapewne całkowity brak gore, ale na krwawe sceny nie było tu miejsca zarówno z uwagi na zerowy budżet, jak i na przyjęta konwencję.
Muzyka jest dosyć luźna podobnie jak i cały film, nie uświadczymy tutaj typowych dla kina grozy dźwięków, co jest jednak zrozumiałe zważywszy na humorystyczny wydźwięk reżyserskiego debiutu niemieckiego mistrza.
„Horror Heaven” to nacechowany humorem hołd Buttgereita dla klasyki kina grozy, będąca dla widza znakomitą rozrywką. Jest to film zrobiony z przysłowiowym „jajem”, nie starający się nawet ukryć braków w budżecie, wykorzystując je wręcz jako kolejny środek ironii. W swej kategorii reżyserski debiut Buttgereita wypada znakomicie, polecam go z całego serca miłośnikom kina grozy – nawet jeśli nie przypadnie Wam do gustu, warto znać taką filmową ciekawostkę.