Filmy
Scenariusz: Ed Quiroz, Jose Quiroz
Produkcja: USA
Rok produkcji: 2005
Raul Martinez
Victor Zaragoza
Carl Washington
Podobnie jak i wiele innych podgatunków kina grozy, także i zombie movies przeżywają dziś swój kryzys. Nie chodzi tu oczywiście o spadek popularności czy mniejszą ilość powstających produkcji, gdyż pod tym względami nieumarli nadal przodują w światowym horrorze, ale o bardzo słaby poziom wytworów dzisiejszych reżyserów i scenarzystów. Rzecz jasna można od czasu do czasu natrafić na prawdziwe perełki, także wśród produkcji niezależnych, ale ogół obrazów o zombie z ostatnich lat prezentuje się, oględnie mówiąc, kiepsko. Z całą pewnością poglądu na tę kwestię nie zmieni u widza na lepsze „Hood of the Living Dead”, niskobudżetowy film braci Quiroz z 2005 roku.
Ray jest młodym naukowcem, prowadzącym pod okiem bardziej doświadczonego profesora Richardsa badania nad serum ożywiającym martwe komórki. Niestety, życie rodzinne Raya nie prezentuje się równie dobrze – jego rodzice nie żyją, a on sam pozostaje w nienajlepszych kontaktach ze swym bratem, Jermainem, który koleguje się z dość podejrzanymi osobnikami z miejscowego osiedla. Konflikt stopniowo narasta, ale przerywa go nieoczekiwane i dramatyczne wydarzenie – Jermaine zostaje zabity przed domem przez członków konkurencyjnego gangu. Zrozpaczony Ray decyduje się na iście desperacki krok – wstrzykuje martwemu bratu dużą dawkę specyfiku, który jednak nie był wcześniej testowany nawet na zwierzętach. Początkowo zabieg nie przynosi rezultatu, a ciało Jermaine’a zabiera karetka. Tam dopiero chłopak powraca do życia, ale już jako krwiożerczy zombie, zagryzając transportujących go lekarzy. Teraz Ray musi powstrzymać epidemię, która zbiera coraz większe żniwo, a może liczyć jedynie na pomoc przyjaciół Jermaine’a oraz profesora Richardsa
Już po rysie fabularnym widać, że niczego rewolucyjnego tu nie uświadczymy, ale przecież zombie movies to podgatunek w którym schematyczność nie jest aż tak poważnym grzechem. Widać natomiast jasno, że panowie Ed i Jose Quiroz nie odrobili pracy domowej z kina grozy – wszystkie ważne dla stworzenia dobrego filmu o żywych trupach elementy leżą tutaj bowiem i błagają o litość. Zombie w filmie pojawia się tyle, co kot napłakał, a ich charakteryzacja ogranicza się do spryskania twarzy aktorów czerwoną cieczą. Umarlaki na dodatek są obdarzone szybkim biegiem, w efekcie w sekwencjach pościgu nie widać większej różnicy między nimi a ich ofiarami. Kolejną kwestią jest całkowity niemal brak klimatu – niestety, umieszczenie akcji w nocy i liczenie, że ten jedyny zabieg zdoła wytworzyć odpowiednią atmosferę, czasem zawodzi i tak właśnie jest w przypadku „Hood of the Living Dead”. Przez większą część czasu wydarzenia mają miejsce w terenie zurbanizowanym, a na dodatek musimy wysłuchiwać monotematycznych, okraszonych przekraczającą granicę dobrego smaku ilością przekleństw dialogów, wygłaszanych przez niezbyt ciekawych bohaterów. Napięcie ? Zapomnijcie, krótkie sceny ataków żywych trupów kończą się strzałami z broni palnej bądź ucieczką kamery od ofiary.
Co do krwawych scen, ograniczają się one do dość szczupłych ilości czerwonego barwnika, brakuje natomiast zupełnie wnętrzności, scen ucztowania zombie na zwłokach etc. Dodawszy do tego wspomniany już słaby poziom charakteryzacji żywych trupów, strona wizualna obrazu jawi się wręcz miernie.
Niestety, ukojenia nie znajdziemy nawet z muzyce. Rap nigdy nie był moim ulubionym gatunkiem, ale też staram się podchodzić do niego bez uprzedzeń – nie zmienia to jednak faktu, że tego typu rytmy kompletnie nie pasują do kina grozy i pogrążają film braci Quiroz w jeszcze większym stopniu.
Mimo iż uwielbiam zombie movies, seans „Hood of the Living Dead” był dla mnie ciężką próbą. Otrzymałem bowiem film nakręcony bez jakiegokolwiek polotu, nie oferujący ani gore, ani atmosfery grozy, ani nawet przyzwoitej muzyki. Widzom poszukującym horroru z prawdziwego zdarzenia stanowczo odradzam seans filmu braci Quiroz, miłośnicy żywej śmierci mogą go obejrzeć, ale jedynie w charakterze produkcji do jednorazowego zaliczenia i natychmiastowego zapomnienia.