Ostatnio na Forum

Przemo - 18:14; 19 października 2016
Cement - 10:48; 25 lutego 2015
Judith Myers - 09:58; 25 lutego 2015

Filmy

« powrót
Hand, The
(Ręka)
Ocena: * * * * * * * * * *
Reżyser: Oliver Stone
Scenariusz: Oliver Stone
Produkcja: USA
Rok produkcji: 1981
Muzyka: James Homer
Obsada: Michael Caine
Andrea Marcovicci
Annie McEnroe

Tak to już bywa w showbiznesie, że uznani twórcy swoją karierę rozpoczynają od kręcenia teledysków bądź niskobudżetowych horrorów. Najlepszym tego przykładem jest chyba Peter Jackson, który nim zyskał światową sławę dzięki „Władcy pierścieni”, stworzył kultowe „Zły smak” i „Martwicę mózgu”. Podobnie zaczynał Oliver Stone, z tą różnicą, że popularność zyskał już w latach 80., zaś stworzone na zaledwie kilka lat przed „Plutonem” filmy grozy jego autorstwa zostały zapomniane. Całkiem słusznie zresztą, ponieważ w porównaniu z większością jego późniejszych dokonań, odebrać należy je jako błąd w życiorysie.

Jonathan Lansdale jest uznanym twórcą komiksów, które pozwalają mu na prowadzenie w miarę dostatecznego życia. Mimo sukcesów zawodowych, prywatne życie Jonathana zaczyna psuć się w momencie, kiedy między nim a jego żoną coraz częściej dochodzi do kłótni. Podczas jednej z nich, prowadzonej w samochodzie, dochodzi do wypadku, w którym artysta traci rękę. W jej miejsce pojawia się proteza, jednakże Jonathan zaczyna mieć obsesję na punkcie utraconej kończyny, przez którą czuje się oszpecony, w dodatku musi zaprzestać pracy nad tworzonym od lat komiksem i przekazać go innemu rysownikowi, który chce poważnie zmienić jego fabułę. Tymczasem dłoń, której nie udało się odnaleźć, zaczyna żyć własnym życiem, dusząc wszystkich, którzy zwracają się przeciwko ciału, którego dawniej była integralną częścią.

Stone znany jest głównie jako twórca dramatów, czy to wojennych, czy niepokornie komentujących amerykańskie społeczeństwo. Jak widać na przykładzie „Ręki”, smykałkę do obrazów dramatycznych miał od zawsze, co w dużym stopniu przyczyniło się do słabych ocen, jakie film otrzymuje. Jest to bowiem dramat psychologiczny o nieszczęściu pewnego człowieka, w którym horror zdaje się być jedynie dodatkiem. Sceny grozy znalazły się co prawda w scenariuszu autorstwa Stone’a, powstałego na podstawie książki i będącego remakiem „The Beast with Five Fingers” z 1946 roku, jednakże odnoszę wrażenie, że gdyby mógł, chętnie by z nich zrezygnował. Taki zabieg spowodowałby jednak, że cała fabuła rozsypałaby się niczym domek z kart. Chociaż oderwana kończyna wygląda nieźle, sprawia wrażenie groteskowej, przywodząc na myśl skojarzenia z „pupilem” rodziny Addamsów. Stone’owi, mimo najszczerszych chęci, niestety nie wychodzi budowanie napięcia, przez co miłośnicy horroru mogą się na „Ręce” zawieść. Mimo kilku morderstw i sceny z urywaną ręką, film jest odpowiednio wyważony – przemoc i erotyka co prawda występują, ale nie są nachalne i nie skupiają na sobie całej uwagi. Wątek dramatyczny również nie do końca spełnia swoją rolę, bowiem w pewnym momencie nawet psychoza głównego bohatera zaczyna przybierać nieco groteskową formę. Tutaj wyważenia już niestety brakuje, bowiem cały budowany przez dobrych kilka bądź nawet kilkanaście minut poważniejszy nastrój i dramat bohatera biorą w łeb za sprawą krótkiej sceny z ręką, pasującej jak pięć do nosa. Jeśli doda się do tego zbytnią rozwlekłość, przewidywalny do bólu scenariusz, okaże się, że blisko dwugodzinny film po około sześćdziesięciu minutach zacznie najzwyczajniej mierzić, aby na sam koniec swój marny los przypieczętować niezbyt udanym zakończeniem.

Poważniejszych zarzutów nie mam do elementów czysto technicznych. Aktorzy może grają trochę pretensjonalnie, ale na odpowiednim poziomie. Niezgorsze są efekty specjalne, czyli w zasadzie wykonanie tytułowej ręki, a także zdjęcia, dobór lokacji i udźwiękowienie. To jednak nie wystarcza na tyle, aby uratować produkcję, w której zawodzi przede wszystkim scenariusz – co z tego, że drewniany domek, utrzymane w ciemnej tonacji zdjęcia i przygrywająca w tle muzyka idealnie nadają się do pełnych napięcia scen rodem z horroru, skoro reżyser nie potrafi przekuć tego wszystkiego w coś, co zjeżyłoby widzom włosy na głowie?

„Ręka” to jedno z niewielu potknięć w reżyserskiej karierze Stone’a, dziś przez wielu już zupełnie zapomniane bądź pomijane. Gdyby nie to, że jakiś czas temu przez przypadek natknąłem się nań na Cinemaksie, prawdopodobnie do teraz byłbym nieświadomy jego istnienia oraz tego, że „Aleksander” jednak nie był największą porażką uznanego amerykańskiego reżysera. Wiem za to, że pierwszego pełnometrażowego filmu Stone’a, również będącego horrorem, raczej nie chcę oglądać i wolę pozostać przy jego filmach wojennych.

data: 19:01; 03 listopada 2009     autor: Jacek „Pottero” Stankiewicz