Filmy

« powrót
Ænigma
(Aenigma)
Ocena: * * * * * * * * * *
Reżyser: Lucio Fulci
Scenariusz: Lucio Fulci, Giorgio Mariuzzo
Produkcja: Włochy/Jugosławia
Rok produkcji: 1987
Muzyka: Carlo Maria Cordio
Obsada: Lara Naszinsky
Jared Martin
Miliana Zirojevic
Franciska Spahic
Ulli Reinthaler
Dragan Bjelogrlic

Najbardziej znane dzieła Lucio Fulciego, jednego z najwybitniejszych włoskich mistrzów horroru, powstały na przełomie lat 70-tych i 80-tych. Później reżyser eksperymentował, kręcił nieraz bardzo dziwaczne filmy grozy, ale kilka razy błysnął dawnym kunsztem („House of Clocks” z 1989 r.,  „Nightmare Concert” z 1990 r.). W 1987 r. miał miejsce jeden z ciekawszych epizodów w karierze ojca chrzestnego gore, nawiązał on bowiem współpracę z Jugosłowianami, a zaowocowała ona horrorem „Aenigma”. Mistrzowi pozostawiono dość dużą swobodę – był też współautorem scenariusza – acz w obsadzie znalazło się sporo jugosłowiańskich aktorów o niewielkim doświadczeniu, ograniczającym się głównie do krajowych produkcji. Mimo to powstał dość dobry film, będący jedną z ciekawszych pozycji spośród horrorów schyłkowego okresu kariery Lucjana.

Mało atrakcyjna i wyśmiewana przez kolegów Kathy zostaje przez nich ośmieszona i poniżona. Okrutny żart przeradza się jednak w tragedię, gdy uciekająca z miejsca zdarzenia dziewczyna wpada pod samochód, a po przewiezieniu do szpitala wpada w stan śmierci klinicznej. W tym samym czasie do miejscowego college’u dla dziewcząt – w którym uczą się krzywdzicielki Kathy – przybywa nowa uczennica, Eva Gordon. Jej pojawienie się daje początek serii niewyjaśnionych śmierci. Jaki związek z tragedią Kathy ma nowa uczennica? Jaką rolę w sprawie odgrywa tajemniczo zachowująca się woźna? Na trop tych i innych tajemnic wpada doktor Anderson, lekarz miejscowego szpitala. Czy uda mu się dotrzeć do prawdy zanim padną kolejne ofiary?   

W swych najsłynniejszych horrorach Fulci stawiał przede wszystkim na mroczny klimat i atmosferę grozy, okraszone dużą ilością krwawych scen. Od strony fabularnej takie filmy jak „Zombi 2” czy „City of the Living Dead” nie błyszczały oryginalnością, ale nie to było przecież ich celem. W przypadku „Aenigmy” mistrz gore zmienił nieco swą filozofię, koncentrując się na solidnej fabule z elementem tajemnicy. Ucierpiał na tym przede wszystkim klimat filmu, nie jest on budowany sukcesywnie, w dużej mierze poświęcony został na rzecz wątków spod znaku mystery. Oczywiście, nie brakuje momentów przywodzących na myśl dawny styl (scena w muzeum, końcówka), ale charakter całości jest diametralnie odmienny od największych klasyków włoskiego mistrza. Jeden element pozostał jednak bez zmian – występujące w rytmicznych odstępach czasu krwawe sceny. Ich wykonanie jest bez zarzutu, w czym zasługa Giuseppe Ferrantiego, przy tym są one bardzo pomysłowe (krew tryskająca z obrazu, odcięta głowa w ręku marmurowej rzeźby etc.). Jednak najbardziej zapadającym w pamięć momentem jest fenomenalna scena śmierci dziewczyny imieniem Virginia, bliźniaczo podobna do sceny z pająkami z „The Beyond” – tutaj ośmionożne zwierzaki zostały jednak zastąpione … ślimakami.

Fulci zawsze przykładał dużą wagę do oprawy dźwiękowej swych horrorów, perfekcyjnie dobierając kompozytorów – tacy twórcy jak Fabio Frizzi, Stelvio Cipriani czy Vince Tempera swymi motywami z filmów ojca chrzestnego gore zapisali się złotym zgłoskami w historii kina grozy. Muzykę do „Aenigmy” skomponował Carlo Maria Cordio („Zombie 5: Killing Birds”, „Absurd”), jednak nie sposób oprzeć się wrażeniu, że zadanie go przerosło. Owszem, mamy znakomity motyw na fortepianie, ogólnie jednak muzyka bądź sprowadza się do roli ilustracyjnej, bądź też nasze uszy rażone są zupełnie niedobranymi dźwiękami (jak np. niemalże rozrywkowa muzyka przy wspomnianej scenie ze ślimakami). Łącznie z niepasującą do klimatu filmu piosenką z czołówki w dużej mierze obniżają one ocenę warstwy dźwiękowej „Aenigmy”.    

Aktorstwo prezentuje się nieźle – prawdziwie dzika Lara Naszinsky w roli Evy Gordon gra tu pierwsze skrzypce, choć nie ustępuje jej też Jared Martin (doktor Anderson). Również młodzi jugosłowiańscy aktorzy nie zawiedli, choć ich niewielkie doświadczenie i brak obycia z kinem dużego formatu stawiał ich teoretycznie w roli najsłabszego punktu obsady.

Niełatwo jest podsumować refleksje na temat „Aenigmy” – bez wątpienia jest to jeden z lepszych horrorów późnego okresu kariery Fulciego, odznaczający się jednak zupełnie innym charakterem niż jego najbardziej znane obrazy. Nienajlepsza warstwa dźwiękowa – a na jej wysoki poziom liczyłem szczególnie – również odbija się negatywnie na ocenie całości. Trudno powiedzieć, czy przyczyną niedostatków filmu była współpraca z Jugosłowianami (odpowiadali oni za produkcję oraz scenografię), ale tak czy owak powstał film dobry, który jednak mógł być jeszcze lepszy. Mimo to wypada polecić „Aenigmę” miłośnikom talentu Lucio Fulciego oraz zwolennikom kina grozy lat 80-tych.  

data: 22:50; 02 listopada 2009     autor: Cezary Namirski vel. Cement

Copyright © Horrormania.pl 2010
Wszelkie prawa zastrzeżone
realizacja: kmatuszewski.com