Ostatnio na Forum

Przemo - 18:14; 19 października 2016
Cement - 10:48; 25 lutego 2015
Judith Myers - 09:58; 25 lutego 2015

Artykuły

« powrót
Eilean Mor – przeklęta wyspa 18:00; 13 listopada 2009

U wschodnich wybrzeży Szkocji położony jest archipelag Hebrydów, składający się z ok. 500 wysp. Ich historia geologiczna jest bardzo długa, niektóre z wysp zaliczają się do najstarszych na Atlantyku. Osadnictwo na Hebrydach sięga mezolitu, czyli środkowej epoki kamienia. Z okresu neolitu pochodzą liczne megality, najbardziej znany spośród nich jest zespól kamiennych kręgów Callanish. Niektóre z wysp były zamieszkiwane w I tysiącleciu p. n. e. przez Celtów, a pierwsze pisane wzmianki na temat archipelagu wyszły spod pióra Diodora Sycylijskiego, grupę siedmiu wysp – identyfikowanych dzisiaj właśnie z Hebrydami – wspominał także rzymski geograf i historyk Pomponiusz Mela. Te niegościnne skrawki lądu przechodziły przez długi czas z rąk do rąk, i choć nie odegrały w historii większej roli, ich największe tajemnice wciąż pozostają bez rozwiązania …

 Do archipelagu Hebrydów należy min. grupa siedmiu wysp, nosząca nazwę Flannan. Na jednej z nich, Eilean Mor, wzniesiono w 1899 r. latarnię morską, mającą zwiększyć bezpieczeństwo ruchu statków w tym pełnym skał rejonie. Załogę obiektu tworzyli doświadczeni latarnicy – Thomas Marshall, Donald McArthur i James Ducat. Kompetencje i umiejętności żadnego z nich nie pozostawiały nic do życzenia, więc naczelnik rejony Joseph Moore obdarzał ich zaufaniem. Co pewien czas odbywały się rutynowe inspekcje, według ostatniej z nich – dokonanej na początku grudnia 1900 r. – wszystko było w porządku. Jednak 15 grudnia stało się coś, co sprawiło że ta mało znana wysepka przeszła do legendy.

Marynarze statku SS „Arche” przepływając 15 grudnia 1900 r. niedaleko Eilean Mor stwierdzili, że latarnia nie działa. Po przekazaniu informacji do Rady Północnych Latarników Morskich wysłano na wyspę statek „Hesperus” z Josephem Moore’m na pokładzie. Celem było sprawdzenie, co wydarzyło się w latarni. Po przybyciu na Eilean Mor okazało się jednak, iż latarnia jest pusta, a po latarnikach nie ma śladu. Mimo poszukiwań nie udało się odnaleźć ich zwłok ani niczego, co mogłoby wyjaśnić co się z nimi stało. Stwierdzono co prawda brak dwóch spośród trzech płaszczy-sztormiaków, ale było to za mało aby wysnuwać jakiekolwiek wnioski.

Wysuwano najrozmaitsze hipotezy – według Rady Północnych Latarników Morskich trzej mężczyźni zostali zmyci przez olbrzymią falę, ale takie przypuszczenie przeczyło regulaminom obowiązującym we wszystkich latarniach morskich – jeden z latarników zawsze musiał pozostawać wewnątrz budowli. Poza tym byli to zbyt doświadczeni ludzie, aby postępować w sposób nieostrożny.

Inna teoria wskazywała jako sprawcę nieszczęścia wiatr. Jednakże wszystkie komunikaty meteorologiczne z 15 grudnia – a z tego dnia pochodzi ostatni wpis w dzienniku latarni, mówią o wietrze wiejącym z zachodu, a więc latarnicy mogliby zostać zepchnięci co najwyżej na ląd, a w takim wypadku ich ciała zostałyby niechybnie odnalezione.

Większość teorii koncentruje się wokół pogody, a właśnie ona jest jedną z największych tajemnic. Zapiski w dzienniku latarni z dni 12-14 grudnia mówią o silnym, nieprzerwanym sztormie, podczas gdy pogoda w tym rejonie była w tych dniach znakomita (są na to dowody w postaci relacji licznych załóg statków i raportów meteorologicznych). Skąd zatem wzmianki o sztormie? Dla odmiany notatka z 15 grudnia mówi o ucichnięciu sztormu, a tak naprawdę w owym dniu się on rozpoczął. Dziennik niestety zaginął i nie ma zgodności co do ostatnich zawartych w nim słów – według jednej wersji ostatnie zdanie brzmiało „Bóg ma nas w swej opiece”, według innej brzmiało ono znacznie bardziej enigmatycznie: „Bóg jest ponad wszystkim”. Co mogłyby znaczyć te słowa, nie wiadomo.

Do tego dochodzą liczne relacje, których prawdziwości sprawdzić dziś nie sposób. Niektórzy członkowie załogi SS ”Archer” przysięgali, iż widzieli płynący do brzegów wyspy żaglowiec, a badający sprawę Carrey Miller twierdził, powołując się na rzekomą relację Josepha Moore’a, że po otwarciu 26 grudnia drzwi latarni z jej szczytu odleciały trzy czarne ptaki niezwykłej wielkości…  

 Cokolwiek by nie sądzić o tajemnicy latarni na Eilean Mor, fakty pozostają faktami – trzech latarników zniknęło bez śladu i żaden nie dał już nigdy znaku życia. Są też inne, choć już znacznie mniej wiarygodne informacje, sprowadzające się do miejscowych legend. Mieszkańcy okolicznych wysp bali się Eilean Mor, przybywali tam tylko latem, bali się nawet zabierać z wyspy cokolwiek prócz ptasich jaj. Zachowały się przekazy o odprawianych przez nich tajemniczych rytuałach oraz legendy o nawiedzających Eilean Mor upiorach, które również przyczyniły się do ugruntowania złej sławy wyspy.

Czy kiedykolwiek dowiemy się, co tak naprawdę wydarzyło się na skalistej szkockiej wysepce 12-15 grudnia 1900 r. ? Prawdopodobnie nie, ale fascynująca i przerażająca zarazem tajemnica pozostanie nieśmiertelna.

autor: Cezary Namirski vel. Cement