Ostatnio na Forum

Przemo - 18:14; 19 października 2016
Cement - 10:48; 25 lutego 2015
Judith Myers - 09:58; 25 lutego 2015

Artykuły

« powrót
Tajemnice Diabelskiego Trójkąta 00:00; 02 listopada 2010

Od setek lat obszar pomiędzy Miami na Florydzie, Puerto Rico i Bermudami w niewyjaśniony sposób pochłania setki ludzkich istnień. W umownych granicach Trójkąta Bermudzkiego odnaleziono wiele statków dryfujących bez załogi, a niejeden samolot przelatujący nad tym odcinkiem Oceanu Atlantyckiego zniknął bez śladu. Współcześni naukowcy mnożą teorie mające wyjaśnić tajemnicę dziwnego miejsca, jednak po dziś dzień nie wiemy, co tak naprawdę dzieje się na tym obszarze

Echa historii

Pierwsze przypadki niewyjaśnionych zaginięć na tym obszarze Atlantyku według niektórych źródeł miały miejsce już pod koniec piętnastego wieku, kiedy to Krzysztof Kolumb w kronice zapisał, że podczas rejsu zaobserwował dziwną kulę ognia przelatującą obok boku statku. Zjawisko następnie wzbiło się w niebo i opadło wprost do niezwykłej, białej wody oceanu. Odkrywca wspomina także o fiksacji sprzętu pokładowego – w tamtej chwili kompas przestał wskazywać prawdziwy kierunek.

Kolejny przypadek niewyjaśnionych wydarzeń w obrębie Diabelskiego Trójkąta miał miejsce w 1502 roku. Wtedy to trzydzieści karawel gubernatora Ovando musiało przepłynąć przez ten tajemniczy obszar. Do celu dotarły tylko trzy statki, a dwadzieścia siedem zaginęło bez śladu.

Niszczycielska aktywność Trójkąta Bermudzkiego wzmogła się w dziewiętnastym wieku. Serię tajemniczych zdarzeń otworzyło odnalezienie w 1840 roku przez amerykański patrol francuskiego statku. Na pokładzie nie znaleziono ani jednego ciała, a jedynie nadal żywego kanarka.

Czterdzieści jeden lat później amerykański statek „Ellen Austin” odnalazł w obrębie Diabelskiego Trójkąta szkuner dryfujący bez załogi. Na pokładzie nie odnaleziono także dziennika okrętowego. Kapitan „Ellen Austin” nakazał części swoich marynarzy, by przesiedli się do opuszczonego statku i popłynęli za nim. Po dwóch dniach żeglugi rozpętał się sztorm, a szkunery zostały rozdzielone. Kolejne czterdzieści osiem godzin później załoga „Ellen Austin” odnalazła drugi statek, znów opuszczony i bez dziennika pokładowego. Kapitan po raz drugi wysłał część swoich marynarzy na pokład. Wspólna żegluga obu szkunerów trwała dwa dni. Po tym czasie nad wodą uniosła się gęsta mgła, w której zniknął tajemniczy okręt. Ani jego, ani marynarzy nigdy nie odnaleziono.

"Narodziny" Trójkąta

Choć tajemnicze historie dotyczące obszaru pomiędzy Miami, Puerto Rico i Bermudami sięgają kilka wieków wstecz, określenie „Trójkąt Bermudzki” po raz pierwszy użyte zostało w 1964 roku w czasopiśmie „Argosy”, a autorem artykułu był Vincent Gaddis. W tamtym okresie odnotowano wyjątkowo dużą aktywność niebezpiecznego miejsca. Początkiem czarnej serii był przypadek eskadry amerykańskich samolotów typu Avenger, które w 1945 roku odbyć miały lot szkoleniowy. Pięć bombowców wystartowało z Fort Lauderdale na Florydzie mając w baku zapas paliwa pozwalający na lot na odcinku 1600 km.

Eskadrą dowodził doświadczony pilot wojskowy, a warunki atmosferyczne były doskonałe. W niewiele ponad godzinę od startu samolotów wieża kontrolna odebrała komunikat od załogi. Pilot informował, że zboczyli z kursu i nie wiedzą, gdzie się znajdują. Nie potrafił także stwierdzić, w którą stronę lecą. „Nie jesteśmy pewni, gdzie jest kierunek... Nawet ocean nie wygląda tak, jak powinien” - brzmiały słowa wypowiedziane przez pilota. W tym momencie łączność z pokładem urwała się, jednak wieża kontrolna nadal rejestrowała rozmowy z samolotów. Wynikało z nich, iż kończą się zapasy paliwa, a urządzenia pokładowe przestały działać poprawnie.

Godzinę później odebrano kilka krótkich komunikatów, według których rozpętała się burza, a woda oceanu zmieniła odcień na biały. Następnie kontakt z eskadrą urwał się. Dopiero kilka godzin później, kiedy samoloty powinny były już rozbić się z braku paliwa, kontrolerzy odebrali krótki sygnał będący kodem eskadry. Samolotów poszukiwano drogą powietrzną oraz wodną, jednak nigdy nie odnaleziono nawet śladu po maszynach lub załodze.

W okresie od 1945 do 1964 roku odnotowano jeszcze kilkanaście tajemniczych wydarzeń łączonych z teorią o Trójkącie Bermudzkim. Wśród nich znalazła się także historia przewożącego siarkę amerykańskiego frachtowca „Marine Sulphur Queen”, który zaginął w 1963 roku w pobliżu Florydy. Ostatni sygnał odebrany przez kontrolerów z pokładu statku dotyczył tylko rutynowego meldunku. Następnie łączność z załogą urwała się – wtedy też rozpoczęto poszukiwania frachtowca. Trzy dni później, w znacznym oddaleniu od miejsca, gdzie ostatni raz widziano statek, odnaleziono dryfującą kamizelkę ratunkową. Był to jedyny ślad pozostały po „Marine Sulphur Queen”.
Wyjaśnienia nie z tej Ziemi

Opowieści o tajemniczych zaginięciach statków, samolotów i ludzi w obrębie niesławnego Trójkąta Bermudzkiego jest tak wiele, że bez trudu posłużyłyby za materiał do książki. Podobnie obszerna jest także lista teorii, które mają wyjaśniać zagadki tego obszaru Atlantyku. W okresie renesansu wierzono, że za zniknięcia odpowiadają żyjące w głębinach potwory morskie bądź też zamieszkujące te obszary bóstwa.

W późniejszych wiekach pojawiły się kolejne wyjaśnienia, w tym takie, iż do tajemniczych zdarzeń dochodzi za sprawą pozostałości po Atlantydzie – mitycznej krainie zatopionej przez Ocean Atlantycki. Teoretycy twierdzili, że pod wodą znajdują się skomplikowane konstrukcje uszkadzające znajdujące się nad nimi statki. W podobnym stylu utrzymane były także wyjaśnienia wskazujące na czynniki pozaziemskie – od opowieści o obcej cywilizacji mieszkającej na obszarze Trójkąta Bermudzkiego, przez najazd kosmitów i aktywność wrogich duchów, aż do działalności wyznawców voodoo.

Trójkątny spisek

Również zwolennicy teorii, według których wszelkie niewyjaśnione zjawiska mają związek z działaniami rządów bądź też władców świata znaleźli kilka wyjaśnień dla zagadki Diabelskiego Trójkąta. Pierwsze z nich ma związek z tak zwanym „Eksperymentem Filadelfia”. Odbył się on pod koniec października 1943 roku i miał dać odpowiedź na pytanie, czy poprzez właściwości jednobiegunowego pola magnetycznego można odchylić promienie światła w taki sposób, by ukrywać znajdujące się na danym obszarze obiekty. Wygenerowanie energii na pokładzie okrętu „Eldridge” doprowadziło do wytworzenia się szarej mgły i oślepiającego światła. Według relacji świadków statek się teleportował, a załoga zginęła bądź też postradała zmysły.

Z kolei autor książki pod tytułem „Trójkąt Bermudzki”, Charles Berlitz, skłania się ku teorii, jakoby za zniknięcia załogi odpowiadał gigantyczny kryształ zakrzywiający się wokół dostających się w jego obręb ludzi.

Wśród teorii spiskowych przewijają się także podejrzenia, jakoby za tajemnicę tego obszaru Oceanu Atlantyckiego odpowiadało rosyjskie bądź też kubańskie wojsko przeczesujące tamtejsze wody przy pomocy swoich wojskowych łodzi.

Naukowe spojrzenie

Jedną z najczęściej przytaczanych teorii wyjaśniających znikanie statków w obszarze Trójkąta Bermudzkiego jest ta traktująca o piratach na nie napadających. Choć wyjaśnienie brzmiałoby logicznie w kontekście okrętów przepadających bez śladu, w żaden sposób nie można użyć go do rozwiania wątpliwości wokół tych łodzi, które odnajdywane były z nienaruszonym ładunkiem, jednak bez załogi. Teoria ta nie tłumaczy także, co działo się z szeregiem znikających bądź też tonących samolotów.

To, dlaczego na terenie Trójkąta tak często znajdowano okręty dryfujące bez żywej duszy na pokładzie, wyjaśnia się z kolei aktywnością rekinów oraz innych drapieżnych mieszkańców wód Atlantyku.

Wśród teorii geologiczno-atmosferycznych w kontekście tajemniczego fragmentu Oceanu najczęściej przytacza się teorie o huraganach, prądach morskich, podwodnych wirach oraz tak zwanym „superpiorunie” - rzadkim zjawisku o tak silnej mocy, że jest w stanie zagotować wodę, sprawić, że przybierze ona biały kolor i doprowadzić do zatopienia pobliskich statków.

Za najbardziej prawdopodobne wyjaśnienie fenomenu Trójkąta Bermudzkiego uchodzi teoria o wytwarzaniu się w podwodnych skałach zlokalizowanych pod newralgicznym obszarem hydratu metanu – gazu zmniejszającego gęstość wody.

A może...?

Choć wyjaśnień dla tajemniczych wydarzeń mających miejsce w obrębie Trójkąta Bermudzkiego jest niemal nieskończenie wiele, jest jeszcze jedno – niezbyt ciekawe, jednak wysoce prawdopodobne. Pisał o nim już w 1975 roku Larry Kusche w publikacji „Zagadka Trójkąta Bermudzkiego: rozwiązana”. Stwierdził on, iż obszar pomiędzy Miami, Puerto Rico i Bermudami wcale nie jest bardziej niebezpieczny czy też śmiertelny niż inne. Co więcej, wiele spośród przytaczanych w tym kontekście wydarzeń i katastrof miała miejsce poza cieszącym się złą sławą obszarem bądź też nie wydarzyła się wcale – jako argument popierający tę tezę Kusche wspomina, iż w kronikach portowych często odnotowywano jedynie moment wypływania statków, zapominając zapisać także informację o ich szczęśliwym dobiciu do brzegu.

Wyjaśnienia Kusche'a idealnie wpasowują się w sposób myślenia racjonalistów i wydają się najbardziej pewne, jednak, jak przy każdej wielkiej tajemnicy, również i w przypadku Trójkąta Bermudzkiego niczego nie możemy być pewni.

Źródło: Onet.pl
http://strefatajemnic.onet.pl/extra/tajemnice-diabelskiego-trojkata,4,3699303,artykul.html

autor: Agnieszka Mazur